7 grzechów akredytowanych firm szkoleniowych

1
1984

13 sierpnia 2013 roku odbyło się w Londynie spotkanie ASPECT – stowarzyszenia na rzecz jakości szkoleń. Wzięły w nim udział Akredytowane Organizacje Szkoleniowe, które zauważyły postępujące na rynku obniżenie jakości szkoleń z metodyk i poradników brytyjskich (w tym PRINCE2®), i postanowiły określić oraz promować właściwe praktyki w tym zakresie.

OMEC, jako jedyna polska firma, wziął udział w tym spotkaniu i przystąpił do stowarzyszenia. Przyjęło ono nazwę ASPECT (ang. ASsociation for the Promotion of Excellence in Consultancy and Training) i zrzesza tych członków, którzy godzą się przestrzegać odpowiednio wysokich standardów jakościowych wobec klientów i uczestników szkoleń.

ASPECT chce pomóc również klientom we właściwym określeniu wymagań w stosunku do dostawcy szkoleń.

Kiedy sięgam pamięcią do początku obecności metodyki PRINCE2 i innych standardów na rynku polskim to przypominam sobie, jak trudno było otrzymać akredytację trenerską, uzyskać zatwierdzenie materiału szkoleniowego i własnego podręcznika jakości. Posiadanie tytułu ATO (ang. Accredited Training Organization) budziło szacunek, a klientowi dawało gwarancję, że udział w szkoleniu zapewni dostęp do najlepszego, akredytowanego, doświadczonego trenera-praktyka, a jakość obsługi będzie na najwyższym poziomie. Szkolenie z PRINCE2 oraz innych standardów traktowane było prawie jak wizyta w sanktuarium czy świątyni prawdziwej wiedzy na temat ładu organizacji w zakresie zarządzania projektami.

Z czasem na rynku przybywało nowych ATO. Stawało się to łatwiejsze, gdyż wymagania stawiane przez oficjalną organizację akredytującą nie były już w praktyce tak wyśrubowane, jak dawniej. W materiałach szkoleniowych PRINCE2 autorstwa niektórych dostawców szkoleń można teraz znaleźć takie „kwiatki”, jak np. informacje o… „dokumentach zarządczych PRINCE2”. Korzystając z okazji wyjaśnię, że PRINCE2 używa wyłącznie pojęcia „produktu zarządczego”, który niekoniecznie musi mieć formę dokumentu, bo może być np. mówiony).

Chyba nie wszyscy trenerzy nowych ATO posiadających akredytację tylko w zakresie PRINCE2 (tzw. ATO „jedynki”) zdawali sobie w pełni sprawę z tego, że zarządzanie projektami (PRINCE2) jest częścią ładu w zasadzie osobną, ale jednak blisko powiązaną z ładem zarządzania programami i ładem portfela (MSP® i MoP®) czy zwykłej działalności biznesowej. Mylenie projektu, programu i portfela oraz brak umiejętności łączenia tych elementów ładu w spójną całość to grzech powszedni spotykany u tych, którzy uzyskali jedynie częściowe akredytacje.

W jednym z obecnych na rynku materiałów szkoleniowych podaje się przykład projektu, gdzie członek zarządu chce w ciągu 2 lat zwiększyć zyski firmy o kilkanaście procent. Wypada wyjaśnić, że taka inicjatywa to program, do którego zarządzania konieczne jest zastosowanie metodyki zarządzania programami. Stosowanie podejścia projektowego do inicjatywy wymagającej programu najczęściej kończy się niepowodzeniem, czego dotkliwe przykłady można znaleźć w nieudanych projektach (projektach!) administracji państwowej.

Inna organizacja prowadząca szkolenia z zarządzania programami twierdzi w swoim materiale szkoleniowym, że program składa się z… „portfela projektów”. Tu wypada wyjaśnić, że w uproszczeniu portfel to zbiór wszystkich programów i projektów organizacji lub jej części, a programy składają się między innymi z projektów (tzw. „dossier projektów”). Podsumowując: nie można skutecznie uczyć zarządzania projektami bez wiedzy o zarządzaniu programami i portfelem.

Nowo powstałe ATO, aby zaistnieć na rynku, w większości mogły zaoferować tylko postępującą niższą cenę szkoleń. Kosztem jakości. Rozpoczęła się wojna cenowa, która nieuchronnie musiała doprowadzić do degradacji jakości i wartości, jaka powinna zostać uzyskana ze szkoleń. Do podstawowych grzechów z premedytacją popełnianych wobec klienta należy zaliczyć:

1. Brak oferowania oficjalnego podręcznika PRINCE2

DSCN3526_karuzelaNieświadomego klienta nawet nie informuje się, że mamy dostępny, przetłumaczony na język polski podręcznik z PRINCE2, MSP czy P3O®. Wartości i znaczenia tych podręczników (w przypadku PRINCE2 zwanego biblią) nie sposób przecenić. Żadne slajdy ze szkolenia nie są w stanie zastąpić jego wartości i oddziaływania także po zakończeniu szkolenia. Owszem, bez podręcznika można zdać egzamin poziomu Foundation (ale już nie Practitioner), ale przecież nie chodzi o produkcję osób z zaledwie podstawowymi certyfikatami.

Za skandaliczną praktykę uważam materiały jednego z ATO, które twierdzi, że jej materiał całkowicie zastępuje oficjalny podręcznik. Jest to po prostu nieetyczne i nieuczciwe traktowanie klienta. Spotkałem uczestnika szkolenia PRINCE2 Foundation, który był zaskoczony, gdy dowiedział się ode mnie, że podręcznik PRINCE2 po polsku istnieje i jest dostępny. W jego przypadku ATO oferujące szkolenie nie poinformowało klienta o opcji zakupu podręcznika – chodziło o złożenie oferty z jak najniższą ceną.

Jest jeszcze inny aspekt ukrywania istnienia polskich wersji podręczników przed klientami. Czy w przypadku, gdy podręczniki nie będą oferowane wraz ze szkoleniami, będą one nadal przygotowywane i drukowane w języku polskim? Oczywiście nie, ale co to obchodzi te ATO, które myślą w kategorii jedynie krótkoterminowego zysku na koniec kwartału, a na pewno nie w kategorii dobra kraju i przygotowania kadry dobrych menadżerów.

2. Używanie niedoświadczonych trenerów

Niestety, wojna cenowa spowodowała, że niektóre firmy szkoleniowe pozbyły się starszych trenerów i zastąpiły ich młodszym, ale tańszym narybkiem, który nie ma praktycznych doświadczeń projektowych i posiada akredytację tylko w zakresie jednego produktu.

Zdarzały się też w Polsce przypadki używania trenerów nie posiadających akredytacji do prowadzenia akredytowanych szkoleń…

3. Niekontrolowane wyrastanie nowych ATO

Zastępowani w swoich ATO tańszą kadrą trenerzy próbują szybko tworzyć własne organizacje szkoleniowe i zacząć szybko oferować szkolenia. Także niektórzy trenerzy, wyczuwając możliwość szybkiego biznesu, sami opuszczają swoje macierzyste organizacje, aby naprędce zakładać własne. Te wyrastające jak grzyby po deszczu w  ekspresowym tempie ATO doczekały się już określenia „plankton” i zwykle są również „jedynkami” z ofertą ograniczoną do PRINCE2.

Przełożenie tego trendu na jakość zajęć jest oczywiste. Nawet najlepsi trenerzy bez stosownego zaplecza, doświadczenia organizacji, sprawdzonego materiału szkoleniowego i kontrolowanych procesów, nie zapewnią jakości. Zwłaszcza, gdy koncentracja nie jest na jakości, a na maksymalnym obniżaniu ceny.

4. Organizowanie egzaminów Foundation i Practitioner bezpośrednio po szkoleniu

Dla redukowania kosztu w wielu wypadkach z założenia organizuje się egzaminy np. o 17:00 tuż po zakończeniu otatniego dnia szkolenia. Uczestnik nie ma nawet czasu na powtórkę materiału, tylko od razu musi przystępować do egzaminu.

Wielu klientów było po prostu zaskoczonych, gdy dowiadywało się, że egzamin można zorganizować innego dnia. Nie złożono im nawet takiej propozycji, nie pozwolono zdecydować.

Oczywiście planowanie egzaminu na ostatni dzień szkolenia jest dopuszczalne, w szczególności w mniejszych grupach i przy szkoleniach wyjazdowych, niemniej jednak – ze względu na proces nauki – należałoby dążyć do organizowania egzaminu w kolejnym dniu, a przynajmniej informować uczestników, że mogą podejść do egzaminu również w terminie późniejszym, jeżeli na koniec szkolenia nie będą się czuli na siłach.

5. Szkolenia PRINCE2 Practitioner oparte wyłącznie na rozwiązywaniu ogólnie dostępnych przykładów

W tym scenariuszu ATO praktycznie nie ma żadnego materiału szkoleniowego i wykorzystuje jedynie dwa przykładowe egzaminy udostępnione przez organizację akredytującą. Nie ma żadnej wartości dodanej, żadnych ćwiczeń, czy choćby jeszcze jednego próbnego egzaminu, jaki można zaoferować do nauki tym, którzy mają za chwilę zmierzyć się z tym trudnym egzaminem.

A można znaleźć ATO, które oprócz oficjalnych przykładów z APMG może zaoferować jeszcze dodatkowe ćwiczenia, a nawet kompletny dodatkowy przykładowy egzamin z wyjaśnieniami.

6. Przepełnienie w sali szkoleniowej

Bywa, że dla obniżenia ceny szkolenia organizowane są dla grup liczących 20 i więcej osób. Oczywiste jest, że tak liczna grupa nie gwarantuje odpowiedniego poziomu zajęć, gdyż trener nie może skupić się na indywidualnych pytniach i potrzebach każdego uczestnika.

Optymalna liczebność grupy to 12 osób, a zdaniem ASPECT należy się starać, aby nie przekroczyć 16, gdyż to będzie już tylko wykład, a nie szkolenie.

7. Egzotyczne firmy szkoleniowe

Zjawisko związane jest z próbą podejmowania działalności szkoleniowej przez ATO wywodzące się z bardzo odległych i egzotycznych krajów. Obserwowany schemat postępowania jest następujący: najpierw sprzedać szkolenie za pomocą Internetu, pobrać z góry pieniądze od klienta, a potem na gwałt poszukiwać trenera, który by takie szkolenie poprowadził. Często nie ma on czasu na zapoznanie się z materiałem szkoleniowym, a bywa, że sesje szkoleniowe są bardzo skrócone np. z 3 dni typowych dla poziomu Foundation są tylko 2 dni. Zdarzało się już i w Polsce, że szkolenie odwoływano w ostatniej chwili, gdyż nie znaleziono trenera za proponowaną, niską (a jakże!) stawkę.

Często firmy te zastepują część szkoleń – e-learningiem. W tym podejściu słuchacz zamiast kontaktu z trenerem otrzymuje możliwość korzystania z platformy elektronicznej. Wiadomo iż jakość elektronicznego przekazu jest nieporównywalna do kontaktu z ekspertem, choć być może jest wystarczająca dla zdania egzaminu Foundation (niekoniecznie z wysokim wynikiem). Pocieszające jest jak na razie to, że e-learning nie przyjmuje się w Polsce tak bardzo, jak zapewne chcieliby oferujący takie szkolenia (głównie firmy zagraniczne).

Więcej grzechów, jakie wplotły się do codziennej praktyki szkoleń akredytowanych można znaleźć na oficjalnej stronie stowarzyszenia ASPECT http://www.accredited.org.uk

ASPECT – stowarzyszenie na rzecz jakości

Można było dalej cunctando rem restituere (co znaczy „by sytuację ratować odwlekaniem”, czyli po prostu nie robić nic) wobec postępującej degradacji jakości szkoleń, albo można również podjąć wysiłek, aby coś zmienić. Interesującym wydaje się być tu kierunek planowanych działań ASPECT, zorientowany na uświadomienie klientom, jakie powinny być ich żądania w stosunku do szkoleń i usług. Stowarzyszenie postawiło sobie następujące cele:

  • promować i chronić doskonałość w realizacji szkoleń z zakresu zarządzania portfelami,programami i projektami
  • być głosem w ustaleniach jakościowych z organizacjami akredytującymi
  • określić, utrzymać i popularyzować zestaw standardów, które zapewnią, że klienci otrzymają produkty i usługi najwyższej jakości
  • zapewnić wsparcie w stosowaniu najlepszych praktyk zarządzania portfelem, programem i projektem
  • zapewnić platformę dla wspólnej pracy i ciągłego ulepszania najlepszych praktyk zarządczych.

OMEC jest dumny, że jako pierwsze polskie ATO od samego początku stał się członkiem ASPECT. Oznacza to, że w stosunku do poziomu etycznego i jakościowego prezentowanego przez naszą organizację nie było zastrzeżeń. Członkostwo w ASPECT można utracić, wymaga więc stałej troski o jakość szkoleń i zadowolenie klientów. Klienci niezadowoleni z jakości szkoleń realizowanych przez członka ASPECT mogą zwracać się do stowarzyszenia z formalną skargą.

OMEC oczywiście będzie nadal dokładał najwyższej troski o jakość swoich produktów. I co więcej, zgodnie z polityką ASPECT, będziemy starali się pokazać klientom, czego powinni wymagać od dostawców swoich szkoleń. To ostatecznie klient będzie dokonywał wyboru, czy chce, aby szkolenie prowadziło założone naprędce ATO typu „plankton”, „jedynka”, czy raczej doświadczone ATO z wieloma akredytacjami i trenerami-praktykami. To w końcu klient zdecyduje, czy pozwoli sobie sprzedać szkolenie bez podręcznika, i czy egzamin koniecznie musi być ostatniego dnia szkolenia o godzinie 17:00. Wreszcie to klient dokona wyboru, czy chce być uczony przez komputer z platformą e-learningową czy rzeczywistego trenera.

Do czasu przygotowania takich bardziej szczegółowych wymagań możemy rekomendować klientom, aby sprawdzali, czy ich dostawca należy do stowarzyszenia ASPECT – otwartego dla wszystkich ATO, które legitymują się doświadczeniem, w przeszłości nie naruszyły rażąco standardów jakościowych oraz etycznych, oraz zobowiązujących się do przestrzegania stosownych reguł w przyszłości.

PRINCE2®, MSP®, P3O®, MoP® są zarejestrowanymi znakami handlowymi AXELOS Limited. Logo OMEC jest znakiem handlowym OMEC Sp. z o.o.

PODZIEL SIĘ
Krzysztof Małus
Trener wiodący, konsultant biur projektów, ekspert w dziedzinie zarządzania projektami i programami. Od kilkunastu lat zarządza projektami w firmach z branż telekomunikacyjnej, informatycznej i mediowej oraz w administracji publicznej. Akredytowany trener PRINCE2®, MSP® i P3O®, certyfikowany project i programme manager. Członek Project Management Institute. Konsultant w zakresie budowy biur portfeli, programów i projektów (P3O). Właściciel językowy polskiej wersji podręcznika P3O® - Biura Portfeli, Programów i Projektów.

1 KOMENTARZ

  1. Odpowiadam w firmie za organizację szkoleń dla pracowników i niestety widzę, że z tą jakością w firmach szkoleniowych jest różnie. Na szczęście po 5 latach pracy udało mi się znaleźć dobrą firmę, której nie mogę nic zarzucić. Robiliśmy w niej szkolenie z PRINCE2 oraz AgilePM. Mają bardzo dobrych szkoleniowców, odpowiednie podejście do szkoleń, czyli wiedzą, że szkolenie musi być procesem, że sam wykład nic nie da, ważne jest także odpowiednie dostosowanie materiału oraz późniejsze sprawdzenie stopnia przyswojenia wiedzy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ